Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Barometr epidemii (16)

02.08.2020
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Trzy rekordowe „odczyty” zakażeń z rzędu. I to, jak przyznają przedstawiciele rządu, nie koniec – w najbliższych dniach można się spodziewać podobnych raportów. Bo wakacje, bo wesela, bo pogrzeby, kopalnie, fabryki, DPS-y i sanatoria.

Laboratorium RCKiK w Lublinie. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Gdyby odjąć trzy kopalnie i trzy powiaty, mielibyśmy nie ponad sześćset, a nieco ponad trzysta zakażeń – mówi minister zdrowia. Lato jednak upływa raczej pod znakiem mnożenia przypadków koronawirusa.

Największy błąd. Komunikacyjny i decyzyjny chaos. Przykłady? Wesela są niebezpieczne, ale nie zostaną zakazane, nawet w tych regionach, gdzie zakażeń jest najwięcej, mogą być natomiast rejestrowane. Po co, skoro kilka tygodni temu minister zdrowia wyjaśniał w wywiadzie dla MP.PL, że wesela co prawda są imprezami podwyższonego ryzyka, ale właśnie dlatego, że łatwo jest otrzymać imienną listę gości, dochodzenie epidemiologiczne nie jest skomplikowane? Chodzi zapewne o dopuszczalną liczbę gości – 150. Ta wielkość maksymalna najwyraźniej jest dla par młodych umowna (trudno młodych ganić, skoro w sposób umowny różne aspekty pandemii traktują osoby publiczne).

Początek roku szkolnego – politycy nie stronią od twardych deklaracji, choć i rodzicom, i nauczycielom (dyrektorom szkół, samorządom) jeżą one włosy na głowie. Nawet jeśli ci rodzice (i wszyscy pozostali) bardzo by sobie życzyli, by rzeczywiście 1 września dzieci i młodzież mogły rozpocząć normalnie rok szkolny, w deklaracjach ministrów (i premiera) za mocno przebija znana z narodowej epopei nuta „jakośtobędzizmu”. „Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele i? - jakoś to będzie!” Otóż – nawet jeśli „jakoś to było” od marca do czerwca, tym razem oczekiwania są znacznie większe i problemów do rozwiązania – proporcjonalnie – również. Niepodobna zrzucać odpowiedzialności na dół.

Największe wyzwanie. Nomen omen – lider. Lub inaczej – kto na czele? Przydałby się – jak w każdej operacji – przywódca obdarzony autorytetem, wiarygodny, godny zaufania i kompetentny. Przydałby się rządowi, klasie politycznej, społeczeństwu, ale też – kadrze medycznej. Do pokrzepienia nadwątlonego morale, do zażegnania kryzysowych sytuacji, do podjęcia właściwych decyzji i do przełożenia ich na język operacyjny. Tak, by nie pozostały martwymi zapisami.

Tymczasem w medialnym szumie inspirowanym przez walczące ze sobą frakcje w obozie rządzącym pojawiają się nie tylko informacje o możliwym odejściu ministra Łukasza Szumowskiego (dementowane w ostatnich dniach energicznie przez najbardziej zainteresowanego), ale i newsy o potencjalnych następcach. Powiedzieć, że niespełniających wyżej wymienionych kryteriów (fakt, że surowych, ale chyba odpowiadających powadze czasów), to nic nie powiedzieć.

Prawdopodobnie na stanowisku ministra zdrowia zmiana jednak nie nastąpi – przynajmniej w najbliższych kilku(nastu) tygodniach. I to minister Łukasz Szumowski, mimo wszystkich ograniczeń, a nawet wbrew nim, będzie musiał sprawdzić się po raz drugi jako głównodowodzący w tej kampanii. Tyle tylko, że przeciw sobie będzie mieć nie tylko wirusa (czy raczej dwa wirusy), ale też zmęczenie i brak ducha znacznej części społeczeństwa. Co łatwo – niestety – może się przełożyć na takie uderzenie koronawirusa w system ochrony zdrowia, jakie przeżyła Lombardia czy Hiszpania. Fakt, że jesteśmy (nieco) lepiej przygotowani, nie powinien przesłaniać fundamentalnej prawdy: nasz system ochrony zdrowia nie jest w stanie wytrzymać nawet połowy wiosennych przeciążeń, jakim poddane były systemy włoski, hiszpański, francuski czy brytyjski.

strona 1 z 2