Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Barometr epidemii (33)

21.11.2020
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Nie wszystkie nasze prognozy i decyzje były słuszne – powiedział po blisko dziesięciu miesiącach pandemii premier Mateusz Morawiecki, apelując do obywateli o odpowiedzialność i solidarność.

Budowa szpitala tymczasowego na terenie Targów Lublin. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Dlaczego tylko w stu najbliższych dniach, tak jakby odpowiedzialność i solidarność mogły się skończyć, gdy do Polski dotrze pierwszy transport szczepionek? Przecież to właśnie odpowiedzialność i solidarność mogą zdecydować, ilu Polaków zdecyduje się zaszczepić – nie tylko dla siebie, ale też dla dobra wspólnego.

Największe zaskoczenie. Nie wszystkie nasze prognozy i decyzje były słuszne – przyznał premier Mateusz Morawiecki. Zaskoczeniem nie jest meritum tej wypowiedzi, ale sam fakt, że po miesiącach błędnych prognoz i decyzji oraz stojących z nimi w jawnej sprzeczności pełnych samouwielbienia wypowiedzi ze strony szefa rządu i polityków partii rządzącej, wreszcie padła. Oczywiście, nie mogło zabraknąć i tym razem międzynarodowego kontekstu. Ale o ile jeszcze kilka miesięcy temu cały świat, a na pewno Europa, zdaniem Morawieckiego z zazdrością patrzyła na Polskę i jej sukcesy w walce z koronawirusem, widząc w nas – cały czas pozostajemy w oficjalnej narracji – lidera wyznaczającego trendy, o tyle teraz przywódcy krajów europejskich trwają razem z nami w pokorze przed siłą natury. Na pewno jest to bliższe stanowi faktycznemu, choć trzeba pamiętać, że przynajmniej część z tych liderów (Niemcy!) dobrze wykorzystała letnie miesiące, by przygotować się na jesienno-zimowe uderzenie ze strony sił natury.

Tego, że Polska nie przygotowała się wcale lub prawie wcale, najdobitniej świadczy fakt, że – w przeciwieństwie do wielu krajów – nie możemy się zdecydować na otwarcie szkół, choćby dla najmłodszych uczniów. To z jednej strony racjonalna decyzja – zdecydowana większość ekspertów, których rząd (nareszcie) zaczął słuchać, nie ma wątpliwości, że realia polskiej szkoły natychmiast zwiększą wskaźnik reprodukcji wirusa, który dzięki wprowadzonym kilka tygodni temu restrykcjom udało się zbić do ok. 1. Co oznacza wyłącznie stabilizację, a nie wygaszanie epidemii. Dużym – finansowym, społecznym, ekonomicznym, zdrowotnym – kosztem uczniowie pozostaną więc w domach na pewno na kolejne dwa miesiące. Te koszty to druga strona medalu: za zaniedbania, brak kompetencji decydentów (w tym byłego ministra zdrowia Dariusza Piontkowskiego, który najwyraźniej nie jest w stanie uczyć się nawet na własnych błędach, bo pod koniec tygodnia wieszczył powrót do szkół na przełomie listopada i grudnia uczniów najmłodszych, ósmoklasistów i maturzystów) zapłacimy my wszyscy. A najbardziej – dzieci i młodzież.

Największy brak zaskoczenia. Dymisja Głównego Inspektora Sanitarnego. Prof. Jarosław Pinkas złożył rezygnację z funkcji z powodów zdrowotnych. Minister zdrowia Adam Niedzielski podziękował mu za dwuletnią pracę na stanowisku, za wysiłek ostatniego roku i to by było na tyle. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że relacje między ministrem i byłym już GIS nie układały się nie tylko dobrze, ale – w ogóle. Nie było chemii, nie tylko dlatego, że minister Niedzielski waży każde słowo i uchodzi za mistrza powściągliwości, a o Jarosławie Pinkasie można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest powściągliwy czy ważący słowa (osławiony „lód w majtkach” zostanie z nim na zawsze, podobnie jak stwierdzenia z początku pandemii, że „szczęście sprzyja dobrym” czy – to z końcówki urzędowania – prognoza dotycząca radykalnego spadku zakażeń w połowie października, gdy w rzeczywistości krzywa epidemiczna zaczęła się wówczas piąć w górę niemal pionowo.

Największa porażka. Równoległa rzeczywistość. Ta rządowa, z podwojoną w krótkim czasie liczbą łóżek covidowych i pokaźnym marginesem bezpieczeństwa w liczbie respiratorów. I ta – rzeczywista. Znów, jak przed tygodniem, Paweł Reszka i jego relacje z pierwszej linii frontu.

strona 1 z 2

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce

COVID-19 - zapytaj eksperta

Masz pytanie dotyczące zakażenia SARS-CoV-2 (COVID-19)?
Zadaj pytanie ekspertowi!

Partnerem serwisu jest