Obywatelu Polaku, musisz być leczony za darmo i kiepsko, a jak nie chcesz być leczony kiepsko, musisz zapłacić 100% ceny, mimo że jesteś "ubezpieczony" w NFZ – pisze Krzysztof Bukiel.
Włączenie pacjentów w świadome zarządzanie zdrowiem to chyba najważniejsze wyzwanie stojące przed osobami zarządzającymi w Polsce zdrowiem publicznym.
Młody lekarz robiący specjalizację w ramach tzw. rezydentury nie jest nikomu potrzebny, a na pewno nie ministerstwu zdrowia. Okazuje się, że to państwo go uczy i robi z niego prawdziwego lekarza-specjalistę, za co powinien być głęboko wdzięczny, najlepiej dożywotnio - pisze Zdzisław Szramik.
Resort zdrowia zaproponował, by młodzi lekarze, którzy nie podejmą pracy w systemie, zwracali koszty rezydentury. Trudno sobie wyobrazić reakcję lekarzy inną od tej, która nastąpiła, czyli głośnego ich protestu. Ale powiedzmy sobie szczerze, że obecny stan rzeczy także woła o pomstę do nieba - pisze Maciej Biardzki.
Trudno nam, pacjentom, zrozumieć decyzję, która skutkuje tym, że lepiej jest płacić kary za niewywiązanie się z umów międzynarodowych, niż umożliwić własnym pacjentom-obywatelom korzystanie z przysługujących im praw – pisze Piotr Piotrowski, inicjator Porozumienia 1 Czerwca.
Rządząca koalicja PO-PSL nie ma wizji funkcjonowania opieki zdrowotnej. Polityka władz w tym zakresie sprowadza się do zdjęcia z rządzących odpowiedzialności za stan służby zdrowia w Polsce – pisze wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski
25 lat temu po zmianie systemu nikt nie wie, co ile kosztuje w ochronie zdrowia. Nikt nawet nie sprawia wrażenia, że jest zainteresowany kosztami procedur medycznych. Ważna jest ich cena (jak w PRL), a ta jest w całkowitym oderwaniu od kosztów (też jak w PRL).
Wdrożenie efektywnych systemów ochrony zdrowia opartych o konkurencję płatników wymaga czasu i konsekwentnego, spokojnego działania - pisze dr Adam H. Pustelnik, prezes AhProfi.
W ciągu kilku ostatnich miesięcy ministerstwo zdrowia i NFZ przygotowywały grunt dla swoich nowych pomysłów z serii "jak oskubać pacjentów i lekarzy", by dostać premię za rzekome oszczędności budżetowe - uważają lekarze z PZ.
Publiczny system opieki zdrowotnej broni się przed pacjentem i wypycha go do sfery prywatnej. Dyrektywa transgraniczna to szansa dla polskich pacjentów. Pozostanie niewykorzystana, jeśli wejdą w życie założenia MZ. Ograniczenia zakładane przez resort mają chronić wyłącznie budżet państwa - pisze Piotr Piotrowski.
O ile jakakolwiek próba rozpoczęcia działalności gospodarczej przez dyrektora szpitala wojewódzkiego czy powiatowego kończy się jego natychmiastowym odwołaniem, to w przypadku dyrektorów szpitali klinicznych takie ograniczenia (poza oczywiście wyrażeniem zgody przez rektora uczelni) nie istnieją - pisze prof. Andrzej Boznański.
Dr hab. Jerzy Heimrath opublikował list, w którym oskarża szpitale kliniczne o stosowanie zbędnych procedur medycznych, a uczelnię – o nepotyzm.
Lekarz, który pacjentowi może poświęcić góra kwadrans (łącznie z wypełnieniem drobiazgowej dokumentacji i wypisaniem recept) ma małe szanse na nawiązanie z nim normalnej relacji - pisze Małgorzata Solecka.
Czy można uniknąć limitowania? Można, gdyby dopasować koszyk świadczeń do ilości środków posiadanych przez NFZ. Jest to możliwe praktycznie w jeden sposób – ograniczając w koszyku ilość świadczeń bezpłatnych i wprowadzając współpłacenie przez pacjentów za niektóre z nich – pisze Krzysztof Bukiel.
Ministerstwo zdrowia przez ostatnie dwa lata nie przedstawiło żadnego rzeczywistego projektu legislacyjnego, mogącego wprowadzić jakąkolwiek istotną zmianę, która rzeczywiście naprawiałaby nasz system i ułatwiałaby pracę lekarzom - pisze Maciej Biardzki.
Jeden ze znanych serwisów ekonomicznych opublikował niedawno ranking efektywności systemów opieki zdrowotnej 48 państw świata. Oceniono w nim zależność między oczekiwaną długością życia mieszkańców a wysokością wydatków na służbę zdrowia. Okazało się, że nasz kraj ma bardziej efektywny system niż np. Holandia, Niemcy czy Stany Zjednoczone.
eWUŚ, który przestraszył lekarzy pierwszego kontaktu, okazał się biczem na państwo, które nie płaci za swoje zobowiązania wobec nieubezpieczonych. W ten sposób tzw. uszczelnianie systemu zaciska pętlę na szyi władzy, bo bezlitośnie obnaża deficyt środków na leczenie, jakiego wymaga gigantyczny kosz świadczeń gwarantowanych.
Może należałoby zastanowić się nad poprawieniem systemu zgłaszania dzieci do ubezpieczenia? Lub zastąpieniem ustawowego prawa do korzystania ze świadczeń finansowanych ze środków publicznych – ustawowym ubezpieczeniem wszystkich poniżej 18. roku życia? - zastanawia się Małgorzata Solecka.
Podczas wizyty pacjenta lekarz przegląda dokumentacje medyczną jak saper przewody oplatające ładunek wybuchowy.
22 sierpnia w Szpitalu Miejskim w Przemyślu gościł minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Stwierdził, co prawda, że "szpitale nie naprawiają się od wizyt ministrów, ale od racjonalnego zarządzania".