Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Nie było winy ze strony państwa

09.02.2018
Małgorzata Solecka

– W sprawie użycia wadliwie przechowywanych szczepionek zawinili konkretni lekarze, nie państwo – zapewniali w czwartek podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia przedstawiciele urzędów odpowiedzialnych za nadzór nad szczepieniami. Posłowie usłyszeli konkretne informacje, ale lista wątpliwości co do reakcji urzędów była bardzo długa.


www.istockphoto.com

Posiedzenie zostało zwołane na wniosek posłów opozycji, po poniedziałkowej publikacji „Dziennika Gazety Prawnej”, w której dziennikarze nagłośnili sprawę używania nieprawidłowo przechowywanych szczepionek przez lekarzy z województwa lubuskiego (p. Szczepionkowe zawirowanie).

Wiceminister Marcin Czech poinformował, że kontrole przeprowadzone przez Inspekcję Sanitarną oraz Inspekcję farmaceutyczną w województwie lubuskim wykazały, że do przerwania łańcucha chłodniczego w przechowywaniu szczepionek doszło jesienią – po październikowym orkanie „Grzegorz” – w 70 placówkach. Efektem kontroli były decyzje inspektorów o utylizacji produktów. Problem polega na tym, że między kontrolami, stwierdzającymi przerwanie łańcucha (koniec października) a wydaniem decyzji o utylizacji (koniec grudnia) minęły dwa miesiące. Zdecydowana większość poradni nie stosowała w tym czasie szczepionek, ale w 10 placówkach na terenie województwa lubuskiego nadal ich używano. Ministerstwo dysponuje listą 448 pacjentów, którym podano nieprawidłowo przechowywane szczepionki.

Poza województwem lubuskim od października 2017 r. doszło do przerwania łańcucha chłodniczego dostaw w województwach: dolnośląskim – 4, lubelskim – 1, łódzkim – 10, małopolskim – 6, mazowieckim – 2, podlaskim – 4, świętokrzyskim – 1, zachodniopomorskim – 1. W pozostałych regionach nie doszło do takich sytuacji. Ministerstwo ustala, ile osób (poza województwem lubuskim) zostało zaszczepionych wadliwie przechowywanymi preparatami.

Wiceminister Czech podkreślał, że sprawa ma dwa aspekty. Po pierwsze, niewątpliwie doszło do złamania procedury. – Konkretni lekarze podjęli decyzję, że na własną odpowiedzialność użyją preparatów, które nie powinny zostać użyte – mówił.

Drugi aspekt, według wiceministra, jest z punktu widzenia bezpieczeństwa zdrowotnego ważniejszy: osoby, które zostały zaszczepione wadliwie przechowywanymi preparatami, nie zostały narażone na niebezpieczeństwo. – Szczepionki, które znalazły się poza zimnym łańcuchem dystrybucji – badamy na jak długo i w jakim warunkach i do jakiego stopnia – w sposób bezpieczny, według ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), mogą być podawane pacjentom. To są szczepionki, które mają swoje działania, są skuteczne, są bezpieczne – ocenił Czech. – Jeżeli dojdzie do przerwania tego łańcucha, okres przydatności szczepionki do użycia nie obowiązuje, ale nadal bezpiecznie można ją podać – przekonywał, informując posłów, że WHO w swoich rekomendacjach opiera się na wynikach testów, jakim są poddawane szczepionki (chodzi m.in. o podgrzewanie do wysokich temperatur).

– To co się stało brzmi dla mnie przerażająco. Podejrzewam, że szczepienia otrzymały głównie małe dzieci, bo w pierwszym roku życia podaje się bardzo dużą liczbę szczepionek. Na jakiej podstawie Ministerstwo Zdrowia mówi, że te szczepionki są bezpieczne? – pytała prof. Alicja Chybicka (PO).

– Kierujemy się zasadami EBM, a te mówią, że szczepionki nie tracą w ten sposób swoich właściwości – podkreślał wiceminister Czech. – Nie znaczy to, że opowiadamy się za tym, że takich szczepionek należy używać. Nie należy, wielokrotnie podkreślaliśmy to, że szczepionki powinny być transportowane i przechowywane w zimnym łańcuchu dystrybucji – dodał jednak natychmiast. Zgodnie z procedurami w sytuacji przerwania chłodniczego łańcucha dostaw należało zutylizować szczepionki.

Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz przypomniał, że lekarze w punktach szczepień nie mogą i nie powinni podawać szczepionek po przerwaniu łańcucha chłodniczego bez uzyskania informacji od organów nadzoru i od firm, że dana szczepionka na pewno nie straciła swoich właściwości i jest bezpieczna. I choć przyznał, że tak krótki czas, w jakim szczepionki pozostawały poza łańcuchem chłodniczym, nie mógł wpłynąć ani na ich bezpieczeństwo, ani na ich skuteczność, podkreślał, że lekarze nie powinni używać ich do szczepień. – Nie było winy ze strony państwa. Organy nadzoru działały prawidłowo. W kilku przypadkach lekarze popełnili proceduralny błąd – mówił.

Sprawę, pod kątem narażenia na niebezpieczeństwo zdrowia i życia pacjentów bada prokuratura. Swoje postępowanie rozpoczął również samorząd lekarski: Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej przygotował wystąpienia do Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (GIF) oraz Prokuratury Rejonowej w Szczecinie. – Rzecznik zwraca się z pytaniem, czy instytucje te posiadają informacje o lekarzach, które byłyby podstawą do podejrzenia popełnienia przewinienia zawodowego – podała Strzałkowska.

Posłowie pytali przedstawicieli rządu, jakie działania zostały lub zostaną podjęte wobec osób, które zostały zaszczepione nieprawidłowo przechowywanymi szczepionkami. Sugerowali, że powinni oni otrzymać powiadomienie o okolicznościach, w jakich została podana szczepionka, z zaproszeniem na badanie poziomu przeciwciał i – jeśli okaże się, że reakcja organizmu była niewystarczająca (nawet jeśli niekoniecznie jest to spowodowane przez tę „wadliwą” szczepionkę) – doszczepienie. Przypominali też, że już pojawiły się informacje, jakoby rodzice dzieci zaszczepionych z nieposzanowaniem procedur zastanawiali się nad złożeniem pozwu zbiorowego. Wiceminister Marcin Czech stwierdził jednak, że potrzeby takich działań nie widzi, bo po pierwsze, szczepionki są bezpieczne i skuteczne, po drugie – niewytworzenie przeciwciał jest sprawą indywidualną.

– Sprawa jest bardzo poważna i wymaga rozważenia nie tylko w kontekście tego przypadku, ale także w kontekście ubiegłych lat – przekonywała posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz, pytając przewodniczącego komisji Bartosza Arłukowicza (PO), ile decyzji o utylizacji szczepionek GIF podjął w czasie, gdy był on ministrem. – Proszę sięgnąć do strony GIF, tam są wszystkie decyzje utylizacyjne – uciął Arłukowicz.

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Konferencje i szkolenia

Kraków – 9 marca 2019 r.: V Małopolskie Wiosenne Spotkanie Pediatryczne, szczegółowe informacje »

Przegląd badań