Wpływ pandemii COVID-19 na śmiertelność spowodowaną opóźnioną diagnostyką chorób nowotworowych w Anglii

04.08.2020
Artykuł redakcyjny na podstawie: The impact of the COVID-19 pandemic on cancer deaths due to delays in diagnosis in England, UK: a national, population-based, modelling study.
C. Maringe i wsp.
Lancet Oncol., 2020; published online July 20, 2020 https://doi.org/10.1016/S1470-2045(20)30388-0

Opracował: lek. med. Maksymilian Kruczała

Wprowadzenie

1. W Wielkiej Brytanii tak zwany lockdown wprowadzono 23 marca 2020 roku. Procedura ta miała zapewnić wypłaszczenie krzywej zachorowań na COVID-19 i zmniejszenie potencjalnego obciążenia systemu ochrony zdrowia nadmierną liczbą zakażonych. W wyniku wprowadzonych regulacji ograniczono dostęp do większości zasobów systemu ochrony zdrowia niezwiązanych z zakażeniem koronawirusem – w tym dotyczących pacjentów onkologicznych.

2. Od początku pandemii można zaobserwować globalne zmiany dotyczące zaleceń postępowania z chorymi na nowotwory złośliwe (od diagnostyki, po zalecane schematy leczenia systemowego). Stosowanie się do nowych zaleceń jest jednak zróżnicowane (zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym), co dodatkowo utrudnia ocenę wpływu tej sytuacji na wyniki leczenia.

3. W trakcie pandemii w Wielkiej Brytanii diagnostyka planowa (kierowanie na badania przez lekarzy pierwszego kontaktu lub wybranych specjalistów, np. radiologów, endoskopistów) została odroczona. Zawieszono programy skryningowe. Jedynymi drogami pozwalającymi rozpoznać nowotwór pozostały tzw. szybka ścieżka (trwająca 2 tygodnie; pacjenci są na nią kierowani na podstawie występowania ściśle określonych objawów, takich jak np. wyczuwalny palpacyjnie guz w piersi, anemia z niedoboru żelaza, dysfagia) lub zgłoszenie się chorego bezpośrednio na oddział ratunkowy.

4. Bezsporne wykazanie, że na rokowanie miało wpływ opóźnienia diagnostyki jest trudne. Wiadomo jednak1, że u pacjentów kierowanych na tak zwaną szybką ścieżkę nowotwory są diagnozowane w wyższych stopniach zaawansowania niż w przypadku rutynowej diagnostyki, a chorzy trafiający na oddziały ratunkowe żyją zdecydowanie krócej niż ci, u których nowotwór rozpoznano w wyniku pozostałych wymienionych ścieżek diagnostycznych.

5. W omówionym artykule podjęto próbę oceny opóźnionej diagnostyki (w związku z procedurą lockdown na skutek pandemii koronawirusa) na wyniki leczenia chorych na nowotwory sutka, jelita grubego, płuca i przełyku.

Materiał i metodyka

1. Na potrzeby badania wykorzystano dane z rejestru chorób nowotworowych Wielkiej Brytanii dotyczące chorych na nowotwory sutka, jelita grubego, płuca i przełyku, w wieku 15–84 lat; uwzględniono dane tych osób, w przypadku których znana była droga, jaką zostały skierowane na badania diagnostyczne. Uzyskane dane porównano z zebranymi w kohorcie chorych leczonych z powodu raka sutka, przełyku i jelita grubego przed okresem pandemii, u których rozpoznanie ustalono w 2010 roku, a okres obserwacji trwał do końca 2014 roku oraz chorych na raka płuca zdiagnozowanych w 2012 roku, których obserwacja trwała do końca 2015 roku.

2. Założono, że częstość występowania poszczególnych nowotworów będzie względnie stabilna (na podstawie danych epidemiologicznych z lat 2010–2018). Następnie oszacowano wpływ przeniesienia pacjentów z grup diagnostyki planowej i programów skryningowych do grup diagnozowanych metodą „szybkiej ścieżki” oraz bezpośrednio na oddziałach ratunkowych. Ostatnie dwie metody diagnozowania chorób nowotworowych wiążą się z wyższym stopniem zaawansowania nowotworu w momencie rozpoznania. Wpływ pandemii na wyniki leczenia chorych onkologicznie zaczęto liczyć od 16 marca 2020 roku (jest to data ogłoszenia zasady dystansu społecznego w Wielkiej Brytanii) a przyjęty model zakładał utrzymanie ograniczeń w dostępie do standardowej diagnostyki przez kolejnych 12 miesięcy.

strona 1 z 2