Jakie będą konsekwencje epidemii SARS-CoV-2 dla wyników leczenia nowotworów w Polsce?

04.08.2020
dr hab. n. med. Wojciech M. Wysocki, prof. KAiAFM
Klinika Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej i Naczyniowej, 5. Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką w Krakowie
Katedra Chirurgii, Wydział Lekarski i Nauk o Zdrowiu, Krakowska Akademia im. A. Frycza-Modrzewskiego
Redakcja Naukowa, Narodowy Instytut Onkologii - Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie

Komentarz do artykułów: Wpływ opóźnień w realizacji procedur „szybkiej ścieżki onkologicznej” spowodowanych pandemią COVID-19 na wyniki leczenia chorych w Wielkiej Brytanii oraz Wpływ pandemii COVID-19 na śmiertelność spowodowaną opóźnioną diagnostyką chorób nowotworowych w Anglii

Autorzy obu artykułów, które ukazały się w „Lancet Oncology”1,2 starali się oszacować w oparciu o modele matematyczne konsekwencje zmian w dostępie do zasobów systemu ochrony zdrowa w Wielkiej Brytanii, odnosząc się do wyników leczenia chorych na nowotwory złośliwe w tym kraju. Spostrzegli między innymi, iż w przypadku chorych w wieku poniżej 60 lat odroczenie diagnostyki onkologicznej tylko o 2 miesiące było znacznie groźniejsze niż ryzyko związane z potencjalną infekcją koronawirusem. Jedynie w przypadku chorych po 70. r.ż. i niektórych nowotworów o dobrym rokowaniu (np. raki gruczołu krokowego, jądra, tarczycy) lub nowotworów bardzo agresywnych (rak trzustki i wątroby), ryzyko związane z infekcją SARS-CoV-2 przewyższa korzyść z wczesnego szybkiego rozpoznania nowotworu.

Warto przywołać dane obrazujące stopień ograniczenia liczby chorych operowanych z powodu nowotworów złośliwych – pamiętając, że około 80% chorych na nowotwory wymaga leczenia operacyjnego na jednym z etapów postępowania skojarzonego. Grupa badawcza COVIDSURG Collaborative przedstawiła szczegółowe liczby, z których wynika, iż w pierwszym kwartale bieżącego roku na całym świecie nie wykonano około 1/3 operacji onkologicznych. Oszacowano, że globalnie nie odbyło się w tym okresie około 480 000 (sic!) nowotworowych operacji kolorektalnych oraz 498 000 (pół miliona!) nowotworowych operacji górnego odcinka przewodu pokarmowego, wątroby i dróg żółciowych.3 Za każdą z tych operacji kryje się konkretny pacjent. Wszyscy oni – gdyby nie epidemia – zostaliby zoperowani i rozpoczęliby skojarzone, wielospecjalistyczne leczenie przeciwnowotworowe, które daje wymierne szanse na wyleczenie.1,2

Odsetek operacji onkologicznych odwołanych z uwagi na zagrożenie epidemiologiczne w Polsce zawierał się w przedziale 30–39% (odpowiada to średniemu odsetkowi dla całego świata).4 Jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że w wielu rejonach świata odsetek ten przekraczał 80%! Ponadto w Polsce, podobnie jak w Wielkiej Brytanii i wielu innych krajach, na pewien czas wstrzymano toczące się programy badań przesiewowych. Dodatkowo zamknięto wiele poradni (od gabinetów lekarzy rodzinnych po gabinety specjalistyczne). Wszystko to niewątpliwie spowoduje opóźnienie rozpoznania raka u wielu chorych, przekładając się na wyższy stopień choroby, a następnie skutkując trudniejszym, droższym i zazwyczaj mniej skutecznym leczeniem. Dlatego polskie onkologiczne towarzystwa naukowe począwszy od marca zwracały uwagę na ten problem, publikując uzgodnione stanowiska i praktyczne zalecenia zarówno dla lekarzy, jak i dla organizatorów szeroko pojętej opieki onkologicznej.4,5,6,7

Należy pamiętać, że epidemia SARS-CoV-2 nie zatrzymała trwającej od lat światowej epidemii nowotworów. W 2015 roku z powodu nowotworów złośliwych zmarło na świecie 9 milionów ludzi. Szacuje się, że w 2030 roku liczba zgonów z powodu choroby nowotworowej sięgnie 13 milionów (wzrost o około 25% w ciągu 15 lat!).8,9 W naszym kraju – niezależnie od innych chorób – każdego dnia rozpoznawanych jest około 500 nowych przypadków nowotworów złośliwych, a około 270 osób codziennie umiera z rozpoznaniem nowotworu złośliwego.10

strona 1 z 2