Rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych rozwija się w Polsce dynamicznie, korzystając zarówno na braku regulacji, jak i na problemach systemu publicznego. Mimo tego należy też pamiętać, że ma on pewne ograniczenia.
Pandemia się nie kończy – przekonują eksperci, gdy z rządu docierają informacje o możliwym odwołaniu stanu epidemii. Trzecia fala jest już rzeczywiście za nami i tylko od nas samych zależy, w jakim stopniu zminimalizujemy rozmiary kolejnej. Bo że kolejna będzie, jest raczej przesądzone.
Politycy zdają się wierzyć, że zapewnienie większego zakresu świadczeń powinno się odbywać bez względu na koszty. Nic bardziej mylnego, gdyż to właśnie brak racjonalnej kalkulacji ekonomicznej prowadzi do problemów z dostępem do określonych świadczeń medycznych.
Marketing programowi szczepień przeciwko COVID-19 jest bezwzględnie potrzebny, jednak sama loteria z nagrodami na pewno nie wystarczy, jeśli Polacy nie dowiedzą się, po co w zasadzie mają się szczepić.
Szczepienia na ostatniej prostej? Skoro pierwszą dawkę szczepionki przyjęło niespełna 33% populacji, bardziej adekwatne wydaje się określenie „nawet nie na półmetku”. Zważywszy na to, że do tej pory albo już przyjęli szczepionkę, albo się po nią zgłosili niemal wszyscy, którzy na szczepienie są zdecydowani, można powiedzieć, że do tej pory jechaliśmy autostradą. Teraz zjeżdżamy na naprawdę wyboistą drogę.
9 złotych za poradę, 90 zł za operację – na tyle minister zdrowia wycenia pracę doświadczonego lekarza specjalisty.
Od 2017 roku eksperci przekonywali, że bez zmian w składce zdrowotnej nakłady na ochronę zdrowia można co najwyżej próbować utrzymać na dotychczasowym poziomie. PiS twierdziło, że nakłady będą rosnąć dzięki większym transferom z budżetu państwa. 15 maja jednak usłyszeliśmy, że jest to niemożliwe.
„Mamy to 7% PKB na zdrowie” – stwierdził minister Adam Niedzielski. Niestety nie „mamy to”, ale dopiero „chcemy to mieć” – jak bardziej precyzyjnie określił prezes PiS Jarosław Kaczyński. A różnica jest istotna, bo między „chcemy to mieć” a „mamy to” odległość może być tak wielka, że nigdy nie zostanie pokonana.
Mimo raczej chłodnej, majowej nocy, tłumy mieszkańców największych miast oblegały ogródki z 14 na 15 maja. Równo o północy część lokali gastronomicznych otworzyła podwoje, często zapraszając gości na symboliczną lampkę szampana. Nastrój – jak w sylwestra, nie brakowało nawet piszczałek i składania życzeń. Hulaj dusza, pandemii nie ma?
Możliwość uzyskania recepty na leki z listy 75 plus to niepodważalne prawo pacjenta. Teoretycznie, bo niekorzystne zapisy legislacyjne uniemożliwiają części seniorów uzyskanie takiej recepty bezpośrednio od lekarza specjalisty. To absurd – uważa Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska.
Minister zdrowia zaapelował niedawno, żeby społeczeństwo – w sprawach dotyczących szczepień przeciwko COVID-19 – słuchało specjalistów, a nie „celebrytów” mediów społecznościowych. Apel ten jest jak najbardziej słuszny, ale czy wiarygodny w ustach akurat tego ministra? - zastanawia się Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
Średnia zakażeń jest niższa niż przed drugą falą, ale nadal problemem jest wysoka liczba zgonów. Polska pnie się w górę w światowych statystykach śmiertelności, jednak z wypowiedzi rządzących znów zaczyna, coraz śmielej, przebijać optymizm. Czy nie jest na to zbyt wcześnie?
Zmiany w programie RDTL miały zwiększać dostępność terapii ratujących życie chorych. Nagle jednak pojawia się lista leków, których nie wolno uwzględniać w ramach tego programu. O zmianach nie wiedzą nawet sami lekarze – zastanawia się Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska.
Chłodna majówka to więcej okazji do spotkań w domach, a po majówce zniknie duża część obostrzeń. Eksperci patrzą z niepokojem na perspektywę połowy miesiąca, zwłaszcza że ochrona granic Polski przed „obcymi” wariantami koronawirusa pozostawia wiele do życzenia, a poziom zaszczepienia społeczeństwa nie daje jeszcze ochrony przeciążonemu systemowi ochrony zdrowia.
Minister Adam Niedzielski przez ostatnie miesiące lubił publicznie podkreślać, że jest człowiekiem racjonalnym, który kieruje się zasadami logiki. Pewnie uwierzyłbym w te zapewnienia, gdyby nie jeden szczegół – pisze Krzysztof Bukiel.
Krzywa zakażeń na świecie dynamicznie rośnie. Wszystko za sprawą Indii, gdzie ostatnio notuje się po ponad 300 tys. infekcji dziennie. Eksperci nie mają wątpliwości, że to ułamek rzeczywistej liczby zakażonych i z ogromnym zaniepokojeniem patrzą na jeden z najludniejszych krajów świata. Choć w Europie sytuacja zdaje się powoli uspokajać, również Stary Kontynent nie może opuszczać gardy i powtarzać błędów z lata 2020 r.
Problem zgonów nadmiarowych w wymiarze zdrowia publicznego jest bardzo poważny. Obrazuje on przeciążenie ochrony zdrowia. Odbudowa systemu po pandemii nie będzie tak bolesna, jeśli już teraz zostaną wskazane słuszne kierunki działania.
Trzecia fala, jeśli chodzi o zakażenia, prawdopodobnie się przełamała. Sytuacja w szpitalach covidowych jest nadal trudna, ale się nie pogarsza. Liczba zgonów utrzymuje się na stałym, rekordowo wysokim poziomie. Tempo szczepień, jakkolwiek rząd by nie oklaskiwał własnych sukcesów, pozostawia bardzo wiele do życzenia.
Lekarze często mawiają, że każde dziecko rodzące się w szpitalu jest oglądane oczami Virginii Apgar. Jednak wkład dr Apgar w rozwój medycyny nie ogranicza się jedynie do tej słynnej metody oceny.
Napisałem kiedyś artykuł „Handlarze nadzieją”, który dotyczył leczenia onkologicznego w ramach terapii niestandardowych, sprzedawanych po bajońskich cenach publicznemu płatnikowi. Obecnie to płatnik, w ramach walki z pandemią, skłonił mnie do napisania tekstu o innej tematyce, ale – sięgając bardzo głęboko – w zasadzie o tym samym: o sprzedawaniu nadziei bezbronnym – pisze Maciej Biardzki.