Rada Medyczna protestuje, odchodząc

14.01.2022
Małgorzata Solecka

Trzynastu z siedemnastu członków Rady Medycznej przy Premierze (doradzającej w sprawie epidemii COVID-19) poinformowało w piątek o swoim odejściu (p. Zrezygnowało 13 z 17 członków Rady Medycznej). Dymisje wisiały w powietrzu od tygodni, żeby nie rzec – od miesięcy, ale wydarzenia ostatnich dni nie pozostawiły ekspertom wyjścia. Narracja, którą wielu z nich tłumaczyło swoje trwanie mimo ignorowania przez rząd zdecydowanej większości rekomendacji, stała się niewystarczająca.


Zdalne posiedzenie Rady Medycznej. Fot. Krystian Maj / KPRM

Dymisja Rady Medycznej następuje w szczególnym momencie: wszystko wskazuje, że fala zakażeń, za którą odpowiada wariant Delta, powoli ustępuje (zmniejsza się liczba hospitalizacji), jednak jesteśmy u progu fali, którą będzie „rządzić” bardziej zakaźny wariant Omikron. O tym, że w Polsce jest już obecny mocniej niż w ponad trzystu zidentyfikowanych próbkach, świadczy rosnąca dynamicznie w niektórych powiatach liczba zakażeń.

Rada Medyczna od miesięcy apelowała do rządu o przygotowania do czwartej i piątej fali pandemii. O zmiany w przepisach, które zdynamizowałyby (a właściwie reanimowałyby) Narodowy Program Szczepień. O to, by Polska, wzorem innych krajów europejskich, wykorzystała certyfikaty covidowe, jako element motywujący obywateli do szczepień przeciwko COVID-19. Rada Medyczna rekomendowała – wiele miesięcy temu – obowiązkowe szczepienia dla pracowników ochrony zdrowia (mają wejść, na podstawie rozporządzenia ministra zdrowia, od 1 marca br.), ale też m.in. nauczycieli, służb mundurowych. W żadnej z tych kwestii nie zapadły decyzje, które uwzględniałyby stanowisko Rady Medycznej. Natomiast eksperci wielokrotnie słyszeli, że patrzą oni na pandemię w sposób wąski, „lunetowy”, natomiast rząd musi brać pod uwagę szerszy kontekst. Słyszeli, na przykład, o rzekomym genie sprzeciwu, który nie pozwala w Polsce korzystać z certyfikatów covidowych lub zastosować innych metod doskonale sprawdzających się za granicą.

W ostatnich dniach Rada Medyczna przyjęła dwa stanowiska, które rząd (rządząca większość i konkretni politycy) zignorował, co zapewne stało się dla większości jej członków katalizatorem decyzji o odejściu.

Pierwsze stanowisko dotyczyło procedowanej w Sejmie ustawy, która umożliwiałaby pracodawcom weryfikację statusu covidowego pracowników przez wysyłanie niezaszczepionych i niebędących ozdrowieńcami na testy w kierunku SARS-CoV-2. Tzw. projekt Czesława Hoca jest tak naprawdę erzacem rozwiązania, bo pracodawca nie otrzymuje w nim żadnych narzędzi, które pozwoliłyby egzekwować od pracowników poddawanie się testom (podczas prac w Komisji Zdrowia wykreślono ostatnią namiastkę, jaką była możliwość skierowania pracownika do innego rodzaju obowiązków). Rada Medyczna poparła jednak projekt i zwróciła się do premiera, rządu i Sejmu o jego uchwalenie.

W tym tygodniu (we wtorek) Komisja Zdrowia przygotowała projekt do drugiego czytania, ale w tym samym niemal czasie w Kancelarii Premiera Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński spotkali się z grupą posłów podważających zasadność wprowadzania jakichkolwiek tego typu rozwiązań (także sprzeciwiających się obowiązkowi szczepień przeciwko COVID-19). Nie padły żadne obietnice, ale zwycięsko z tego spotkania wyszli raczej „rebelianci”. Nie usłyszeli nic, co mogłoby ich skłonić do poparcia niechcianego projektu – na przykład groźby, że nie będzie dla nich miejsca na listach wyborczych. A rzecznik rządu powiedział wprost, że tzw. projekt Hoca jest ustawą światopoglądową (?!), więc dyscypliny w klubie PiS na pewno nie będzie. To jednak tylko jeden z nagłośnionych wątków spotkania. Media informowały również, że jedna z posłanek Solidarnej Polski przyszła na nie z figurką św. Andrzeja Boboli i przekonywała, że wiara jest skuteczniejszym sposobem walki z pandemią – dlatego, na przykład, nie należy zamykać kościołów tak, jak uczyniono to wiosną 2020 roku.

Drugie stanowisko Rady Medycznej dotyczyło odwołania ze stanowiska małopolskiej kurator oświaty, Barbary Nowak – za stwierdzenie, że szczepienia przeciwko COVID-19 są eksperymentem medycznym (p. Dymisja małopolskiej kurator za niemądrą wypowiedź o szczepieniach?). Wypowiedź ta padła zresztą w konkretnym kontekście – uzasadniała sprzeciw urzędniczki wobec obowiązku szczepienia nauczycieli (i ewentualnie innych grup zawodowych). Stanowisko Rady Medycznej w tej sprawie, opublikowane na początku tygodnia, stanowiło – miało stanowić – wsparcie dla ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który również publicznie – dwukrotnie – zażądał odwołania Barbary Nowak.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości – wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki i minister edukacji Przemysław Czarnek – obronili jednak kurator Nowak, która (poza szczepieniami) wzorowo realizuje partyjną linię w obszarze edukacji. Kurator otrzymała od wojewody reprymendę, można też założyć, że swoją wypowiedzią pogrzebała szanse na możliwy (spodziewany wręcz jeszcze niedawno) awans na stanowisko wiceministra edukacji.

W tej sytuacji eksperci musieli się pożegnać ze złudzeniami. Wielu z nich zapewniało już od dawna, że trzyma ich w Radzie Medycznej tylko chęć zrobienia czegoś pożytecznego dla walki z pandemią. Teraz jednak zobaczyli, że zostali obsadzeni w niewdzięcznej roli listka figowego, którym politycy usiłują zasłonić nagie fakty: Polska nie walczy z pandemią COVID-19. Polska się pandemii poddaje.

Kilka godzin przed ogłoszeniem dymisji przez 13 członków Rady Medycznej, prominentna polityk obozu władzy, Jadwiga Emilewicz napisała na Twitterze: „Polska zyskuje na pandemii. Ponad 200 mld PLN pomocy dla przedsiębiorców i pracowników w ramach Tarcz Antykryzysowych oraz uruchomione błyskawicznie fundusze na inwestycje lokalne stawiają Polskę w czołówce wzrostu”. Posłanka odniosła się do jednego z rankingów, w którym analizowano wyłącznie tempo wzrostu gospodarczego w wybranych krajach w ostatnim okresie – Polska rzeczywiście ze wskaźnikiem nieco ponad 5% zajęła jedno z najwyższych miejsc. Jednak stwierdzenie, że nasz kraj „zyskuje na pandemii”, w sytuacji gdy od miesięcy zajmujemy jedno z najwyższych miejsc w świecie pod względem liczby zgonów z powodu COVID-19 – i nic nie wskazuje, by sytuacja szybko miała się zmienić – jest poważnym nadużyciem. Albo też – trafnym komentarzem, w jaki sposób ludzie władzy patrzą na rzeczywistość i jak porządkują priorytety.

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań