Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Koronawirusy, czyli powracający problem

13.02.2020
Ewa Stanek-Misiąg

Wszyscy specjaliści w dziedzinie są świadomi, że koronawirusy przekraczają barierę gatunkową. Średnio raz na dekadę pojawia się nowy koronawirus u ludzi. Podobnie, jak w przypadku grypy, gdy raz na kilkanaście–kilkadziesiąt lat mamy nowy szczep wirusa – tłumaczy wirusolog, prof. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

.

Krzysztof Pyrć
Prof. Krzysztof Pyrć, fot. Elżbieta Wątor

Prof. Krzysztof Pyrć: Rozpoczęliśmy badania nad nowym wirusem, jednak nie oznacza to, że już mamy w laboratorium jego próbki. W tym momencie zamówiliśmy syntezę genów kodujących poszczególne białka tego wirusa. Syntetyczne geny dają nam możliwość podjęcia pracy nad nowymi lekami oraz biologią wirusa. Otrzymanie próbek materiału zakaźnego, o co się staramy, to dłuższy proces. Próbkami zakaźnego wirusa dysponują w tej chwili tylko laboratoria referencyjne.

Ewa Stanek-Misiąg: Jak powstaje taka próbka?

Na pierwszym etapie pobiera się od zakażonej osoby próbkę, w której potencjalnie znajduje się wirus. W tym wypadku może to być ślina, wymaz z nosa czy płyn pobrany z dolnych dróg oddechowych. Materiał przenosi się do laboratorium, gdzie hodujemy ludzkie i zwierzęce komórki. Próbkę nakładamy na takie komórki in vitro i obserwujemy, czy dochodzi do zakażenia. Komórki zakażone najczęściej zmieniają kształt lub umierają, co oznacza, że udało nam się stworzyć sztuczny system pozwalający na namnażanie się wirusa. „Oszukujemy” wirusa, że zakaża swojego gospodarza, dzięki czemu jesteśmy w stanie obserwować ten proces. „Wyizolowany” w ten sposób wirus jest gotowy do badań.

Co z taką próbką dzieje się dalej?

W pierwszej kolejności szuka się krótkoterminowych rozwiązań, czyli na przykład leków lub metod diagnostycznych. Leków się nie wymyśla od zera. Prowadzi się prace nad substancjami opracowanymi wcześniej, które nie przeszły jeszcze badań klinicznych lub były opracowane w zupełnie innym celu. W dużym skrócie, na początku podejmuje się próby znalezienia czegoś, co można wykorzystać tu i teraz, aby zahamować epidemię.
I są badania długoterminowe. Szukanie słabych punktów wirusa, zrozumienie jego biologii. Jeśli będziemy wiedzieć w jaki sposób wirus się namnaża, co jest mu do tego potrzebne, może uda się stworzyć na przykład szczepionkę.

Mówimy o terminach liczonych w miesiącach, latach?

Próba opracowania testów pozwalających na wykrycie wirusa, czy sprawdzenie skuteczności leków to kwestia tygodni. W Chinach w przypadku 2019-nCoV osiągnięto już ten etap. Rozpoczynają się badania kliniczne, pacjenci otrzymują leki. Prace nad szczepionką przeciwko koronawirusom trwają od 20 lat. A szczepionki dalej brak.

Wirusami, takimi jak ten z Wuhan mogą się zajmować tylko wybrane laboratoria.

Tak, są różne klasy laboratoriów. Stopnie bezpieczeństwa biologicznego, BSL (Biosafety Level) wyznaczone przez WHO (Światową Organizację Zdrowia – przyp. red.) obowiązują na całym świecie. Najwięcej jest laboratoriów klasy BSL-1. Nie można pracować w nich z niczym, co by w jakikolwiek sposób zagrażało człowiekowi. Najmniej jest laboratoriów klasy BSL-4.

W Polsce nie ma ani jednego.

strona 1 z 2

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce

COVID-19 - zapytaj eksperta

Masz pytanie dotyczące zakażenia SARS-CoV-2 (COVID-19)?
Zadaj pytanie ekspertowi!

Stacje sanitarno-epidemiologiczne i oddziały zakaźne w Polsce

Partnerem serwisu jest