Etyka lekarska w czasach zarazy. Cz. 15. Prawa i obowiązki lekarzy w pandemii - felieton dr. hab. n. med. Tadeusza M. Zielonki

30.09.2020
dr hab. n. med. Tadeusz M. Zielonka
Katedra Medycyny Rodzinnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Od redakcji
Szanowni Państwo, w cyklu "Etyka w czasach pandemii" chcemy prezentować różne punkty widzenia aspektów etycznych w czasach pandemii. W związku z emocjami, jakie pojawiły się pod jednym z felietonów (zawierającym kontrowersyjne tezy) dr. Zielonki, chcieliśmy przyspieszyć szerszą dyskusję na temat etyki w obecnej sytuacji. Czy w czasie niedoboru środków ochrony, błędów organizacyjnych i skierowań do pracy powinniśmy kierować się KEL? Czekamy na Państwa listy covid19@mp.pl. Najciekawsze opublikujemy w tej rubryce.

Pandemia COVID-19, podobnie jak inne choroby zakaźne, nałożyła na lekarzy szereg obowiązków, nie rozszerzając zbytnio ich praw. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 6 kwietnia 2020 lekarz, który podejrzewa lub rozpoznaje chorobę zakaźną powodującą powstanie obowiązku hospitalizacji ma obowiązek skierować osobę podejrzaną o zakażenie lub chorą na chorobę zakaźną do wskazanego szpitala i niezwłocznie poinformować o tym szpital. Niezależnie od tego niezwłocznie musi powiadomić o tym inspektora sanitarnego właściwego dla miejsca rozpoznania. Nie zdefiniowano jednak kogo w szpitalu należy poinformować o tym fakcie ani w jaki sposób udokumentować skuteczność telefonicznego powiadomienia. Słowo niezwłocznie zdefiniowano w Ustawie o chorobach zakaźnych, jako nie później niż 24 godziny od rozpoznania. Obowiązkiem lekarza jest także poinformowanie inspektora sanitarnego o skierowaniu chorego na izolację odbywaną w warunkach domowych. Rozporządzenie nakazuje również pouczenie chorego lub osobę sprawującą prawną pieczę nad chorą osobą małoletnią lub bezradną albo opiekuna faktycznego o powstałym obowiązku hospitalizacji lub izolacji domowej oraz odnotowanie tego faktu w dokumentacji medycznej pacjenta. W Ustawie o chorobach zakaźnych zapisano nawet konieczność uzyskania w dokumentacji medycznej podpisu pacjenta, że został poinformowany o obowiązku hospitalizacji. Obowiązek ten koliduje jednak z przejściem na elektroniczną dokumentację medyczną, w której podpis taki nie może być złożony, a równocześnie nie należy prowadzić podwójnej papierowo-elektronicznej dokumentacji.

Zadaniem lekarza jest także zlecenie transportu pacjenta do szpitala jednoimiennego, w sposób uniemożliwiający przeniesienie zakażenia na inne osoby. Zapis ten jest jednak zbyt ogólnikowy i bez odpowiedniej wykładni może powodować działania sprzyjające szerzeniu się zakażenia, a lekarzy naraża na odpowiedzialność z tego tytułu. Powstaje problem rozbieżności między informacją udzieloną choremu przez lekarza a jej realizacją przez chorego. Na ile na lekarzu spoczywać będzie obowiązek udowodnienia, że powiadomił chorego, jak ma postąpić i sprawdził czy został zrozumiany? Powyższy zapis wyklucza wszelkie środki transportu publicznego. Czy zatem z powodów sanitarnych lekarz nie powinien w takich przypadkach wzywać transport medyczny, choć nie wynika to ze złego stanu chorego? Nawet wezwanie zwykłej karetki do chorego zakażonego SARS-CoV-2 jest narażeniem na zakażenie niezabezpieczonych odpowiednio kierowcy i sanitariusza, a błędem byłoby niezdezynfekowanie karetki po takim transporcie, gdyż narazić to może na zakażenie kolejnych pacjentów przewożonych tą karetką. Identyczne zasady powinny dotyczyć taksówki, której kierowcy wiedząc, że wiozą do szpitala zakażonego chorego powinni być odpowiednio zabezpieczeni, a taksówkę należałoby po kursie odkazić. Nic dziwnego, że taksówkarze w obawie przez zakażeniem nie chcą teraz przyjmować kursów do szpitali. Jeśli chory nie posiada własnego środka transportu, to czy kierując do domu lub szpitala osobę zakażoną nie należałoby w każdym przypadku zabezpieczyć mu bezpieczny dla otoczenia transport do domu lub szpitala?

Bardzo enigmatycznie i groźnie brzmi zapis w rozporządzeniu, że lekarz podejmuje inne działania zapobiegające szerzeniu się zachorowań. Jest to tak ogólnikowe sformułowanie, że w zasadzie lekarzy można oskarżyć o nieopanowanie w Polsce pandemii, gdyż nie podjęli tych działań. Nie wiadomo bowiem jakie konkretnie zadania kryją się pod takim stwierdzeniem. Jak zwykle zabrakło w Polsce wykładni rozporządzenia określającej, jakie inne działania należy podjąć.

W przypadku samowolnego opuszczenia szpitala przez osobę podlegającą obowiązkowi hospitalizacji ordynator oddziału, lekarz kierujący oddziałem albo osoba upoważniona przez ordynatora, albo inny lekarz informuje o tym niezwłocznie telefonicznie państwowego powiatowego inspektora sanitarnego właściwego ze względu na miejsce zamieszkania chorego na numer telefonu alarmowego, który jest opublikowany na stronie Biuletynu Informacji Publicznej właściwej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Czy w myśl tego zapisu zasadne jest powiadomienie przez lekarzy w takich przypadkach policji? To na inspektorze sanitarnym ciąży obowiązek wyciągania konsekwencji z nieprzestrzegania obowiązków wynikających z ogłoszenia pandemii. Lekarze, których zadaniem jest diagnozowanie i leczenie chorób zakaźnych nie powinni angażować organów ścigania w sprawie niesubordowanych pacjentów. Do nielicznych praw przyznanych lekarzom z tytułu pandemii należy rozszerzenie ochrony należnej funkcjonariuszom publicznym na lekarzy zatrudnionych w szpitalach jednoimiennych. Wcześniej przysługiwała ona jedynie lekarzom Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, podczas gdy pielęgniarki, w przeciwieństwie do lekarzy, otoczone są taką ochroną z racji wykonywania zawodu. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni na czym polega wyższość misji pielęgniarskiej nad lekarską. Aby jednak lekarze nie cieszyli się zbyt długo z udzielonej ochrony osobistej, w ramach tarcz ekonomicznych dla społeczeństwa doszło do znaczącego zaostrzenia odpowiedzialności karnej wszystkich lekarzy za niezamierzone błędy medyczne, wprowadzając zagrożenie więzieniem z powodu niepomyślnych skutków udzielonej pomocy medycznej. Prawdopodobnie będzie to główna nagroda dla lekarzy za trudy w zwalczaniu epidemii. Jeśli w czasie trwania epidemii lekarze nie są w stanie obronić swoich praw, przyjmując na siebie zagrożenie związane z kontaktem z zakaźnymi chorymi i zwiększone obowiązki administracyjne dorzucone do rosnących zadań klinicznych, to już pewnie tak zostanie, dopóki ostatni lekarz opuszczający ten kraj nie zgasi światła w polskiej służbie zdrowia. Nie można dawać wiary zapewnieniom, że zmiany te są czynione bez zamiaru ich stosowania. Etycznego smaczku nabiera bezczelność polityków, którzy zwiększając odpowiedzialność karną za niezamierzone skutki działań lekarskich, zamierzają wprowadzić bezkarność rządzących i urzędników za naruszanie prawa w czasie pandemii. Sytuacja ta jest świetnym sprawdzaniem elit nie tylko politycznych, ale też medycznych. Nieznalezienie skutecznego sposobu nacisku na władze, by wycofały się z tego krzywdzącego zapisu dyskredytuje liderów polskiej medycyny.

strona 1 z 2
Zobacz także

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce

COVID-19 - zapytaj eksperta

Masz pytanie dotyczące zakażenia SARS-CoV-2 (COVID-19)?
Zadaj pytanie ekspertowi!

Partnerem serwisu jest