Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Etyka lekarska w czasach zarazy. Cz. 8. Posługa duchowa w czasie pandemii - felieton dr. hab. n. med. Tadeusza M. Zielonki

08.05.2020
dr hab. n. med. Tadeusz M. Zielonka
Katedra Medycyny Rodzinnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Od redakcji
Szanowni Państwo, w cyklu "Etyka w czasach pandemii" chcemy prezentować różne punkty widzenia aspektów etycznych w czasach pandemii. W związku z emocjami, jakie pojawiły się pod jednym z felietonów (zawierającym kontrowersyjne tezy) dr. Zielonki, chcieliśmy przyspieszyć szerszą dyskusję na temat etyki w obecnej sytuacji. Czy w czasie niedoboru środków ochrony, błędów organizacyjnych i skierowań do pracy powinniśmy kierować się KEL? Czekamy na Państwa listy covid19@mp.pl. Najciekawsze opublikujemy w tej rubryce.

Skuteczność leczenia nie zależy wyłącznie od stanu fizycznego czy immunologicznego pacjenta, lecz w równie istotnym stopniu od jego psychiki. Chorym psychicznie walczącym z niedomaganiami niejednokrotnie udaje się przeżyć mimo bardzo ciężkiego stanu. Chorzy, którzy nie mają sił duchowych i woli walki przegrywają z chorobą, mimo pozornie łagodniejszego przebiegu. Dlatego na lekarzach spoczywa obowiązek leczenia dolegliwości fizycznych i psychicznych. Niestety edukacja specjalistyczna nie zawiera obu tych elementów i zwykle lekarze muszą korzystać z pomocy psychiatrów lub psychologów. Choroby zakaźne, szczególnie szerzące się epidemie, które nie schodzą z pierwszych szpalt gazet, wypełniające w całości programy informacyjne sieją panikę, strach i lęk wśród zdrowych osób, a jeszcze większą u chorych. Lekarze muszą mieć świadomość, że ludzie nie zachowują się teraz tak jak zwykle i że ich pacjenci są bardziej zalęknieni niż dawniej. Chorzy boją się, czy nie zostaną zakażeni w placówce służby zdrowia, chcą wiedzieć jak się przed tym uchronić, na ile jest to dla nich groźne i na ile choroby przewlekłe, na które chorują, zwiększają ryzyko ich zakażenia i zgonu. Każdy lekarz musi stać się w czasie epidemii również psychoterapeutą, cierpliwie tłumacząc kolejnemu choremu to samo. Z jednej strony nie może on pogłębić jego lęku, a z drugiej nie powinien lekceważyć epidemiologicznego zagrożenia. Musi także być merytorycznie przygotowany w zakresie nowej choroby, która nie jest mu jeszcze dobrze znana, a o której wsłuchany w środki masowego przekazu pacjent może więcej wiedzieć niż spędzający czas z chorymi lekarz. Równocześnie musi mieć odpowiednie tzw. miękkie umiejętności, polegające na empatii, zdolności cierpliwego wysłuchania zdenerwowanego chorego, nielekceważenia jego lęków i profesjonalnym wyciszeniu jego niepokojów. Zwykle umiejętnie poprowadzona rozmowa wystarczy, aby uspokoić chorego. Lekarze zapominają lub nigdy nie zostali nauczeni, że rozmowa też leczy. Nie tylko tabletka i skalpel, ale również słowo, gest, czy wyraz twarzy lekarza liczą się w walce z chorobą. Nie chodzi tu o zastąpienie jednych drugimi, ale posługiwanie się wszystkimi narzędziami równocześnie. Część osób zgorszonych tym stwierdzeniem nie przeczytało słów Biegańskiego, który w swoich aforyzmach stwierdził, że „Lekarz powinien chorego uleczyć, jeśli to nie jest możliwe, powinien mu ulżyć w cierpieniu, a gdy i tego nie może uczynić powinien go pocieszyć”. Nic nie stoi na przeszkodzie, by lekarz jednocześnie skutecznie leczył, ulżył w cierpieniu i pocieszał chorego. Niestety brak edukacji i odpowiednich wzorców, ale też niewystarczający czas poświęcany choremu powodują, że nie wszyscy lekarze wspierają psychicznie swoich pacjentów. Zwiększa to rolę psychologów i psychoterapeutów, którzy szczególnie w czasach epidemii i nasilonego lęku społecznego powinni aktywnie włączyć się w proces terapeutyczny. Chorzy zakażeni lub tylko podejrzewani o zakażenie koronawirusem wymagają wsparcia z powodu traumy psychicznej. Umierający w czasach epidemii pozbawieni są standardowej opieki lekarskiej i pielęgniarskiej, a zwłaszcza obecności najbliższych. Chorzy zakażeni umierają w jeszcze większej samotności niż pozostali. Są opuszczeni przez wszystkich z powodu zamknięcia szpitali dla bliskich, niewystarczającej liczby personelu medycznego, lęku i nieumiejętności tych, co pozostali oraz fizycznej izolacji spowodowanej względami sanitarnymi. Niezależnie od tego jak trudne nastały czasy, konieczna jest pomoc duchowa w tych trudnych, zwłaszcza ostatnich chwilach. W okresie epidemii szczególnie nie można zapomnieć o najmłodszych i najstarszych pacjentach, którzy bardziej podatni i narażeni są na osamotnienie. Obowiązkiem etycznym lekarzy jest zapewnić umierającym chorym w szpitalu kontakt z bliskim, przy ścisłym respektowaniu środków ochrony osobistej i procedur sanitarnych. Równie istotne jest zapewnienie chorym kontaktu z rodziną wszelkimi możliwymi środkami komunikacji.

strona 1 z 2
Zobacz także