Nie każde dziecko łagodnie przechoruje COVID-19

13.01.2022
Tomasz Więcławski

– Szczepiąc przeciwko COVID-19 chronimy dziecko przed chorobą, która jest bardzo częsta, a czasem, nawet w przypadku dzieci, bywa śmiertelna – powiedziała w rozmowie z PAP dr n. med. Magdalena Okarska-Napierała z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.


Dr Magdalena Okarska-Napierała

Tomasz Więcławski: Do tej pory na szczepienie przeciwko COVID-19 rodzice zarejestrowali nieco ponad 415 tysięcy dzieci w wieku 5–11 lat. Łącznie w Polsce jest ich 2,6 miliona. Zainteresowanie wynosi więc mniej niż 20%. Z czego wynika rezerwa w odniesieniu do szczepień dzieci przeciwko tej chorobie?

Dr n. med. Magdalena Okarska-Napierała: Trudno jest mi odpowiedzieć, skąd bierze się tak małe zaufanie do szczepień. Być może jednym z powodów jest brak jednoznacznego przekazu promującego szczepienia od ekspertów lub przedstawicieli rządu. Może się to także brać ze świadomości rodziców, że u dzieci zakażenie SARS-CoV-2 najczęściej przebiega łagodnie. Rodzice mogą się obawiać, że działania niepożądane szczepienia mogą przewyższać niekorzystny wpływ samego COVID-19 na zdrowie ich dzieci. Ta niepewność akurat w grupie najmłodszych dzieci jest zresztą w mojej ocenie zrozumiała. Bez spokojnego ważenia bilansu korzyści i ryzyka trudno tę decyzję podjąć. Niemniej zdobywamy coraz więcej wiedzy na temat COVID-19 oraz szczepień dzieci i staje się dla nas jasne, że ten bilans przemawia na korzyść szczepień. Zarówno ryzyko związane z tą chorobą, jak i szczepieniem, jest dla poszczególnych dzieci bardzo małe. Lepiej jest jednak dziecko zaszczepić, niż narażać je na zakażenie.

A także narażać – nie daj Boże – na stres psychiczny związany z pobytem w szpitalu. Po trwającej od jesieni fali zakażeń widzimy bowiem, że zwiększyła się liczba dzieci hospitalizowanych z powodu COVID-19.

Trzeba trochę odczarować narrację w tej sprawie. To, że statystycznie dzieci najczęściej chorują łagodnie na COVID-19 nie oznacza, że każde dziecko będzie chorowało łagodnie. Od samego początku pandemii u dzieci obserwowano niewielki odsetek przypadków tej choroby o ciężkim przebiegu. Każdy kolejny wariant wirusa wydaje się dla dzieci bardziej zakaźny. To oznacza, że coraz więcej dzieci ulega zakażeniu, a co za tym idzie bezwzględna liczba dzieci ciężko chorujących zwiększa się w każdej fali. Stąd liczne doniesienia o przypadkach COVID-19 o ciężkim przebiegu. Najczęściej u nastolatków, ale także u małych dzieci.

A co panią przekonało do szczepienia dzieci przeciwko COVID-19?

Przekonuje mnie bilans korzyści i ryzyka. Jednym z argumentów, który zrobił na mnie szczególne wrażenie, były wyniki analizy przedstawionej przez Centers for Disease Control and Prevention (CDC)). W Stanach Zjednoczonych zaobserwowano, że w okresie od października 2020 roku do października 2021 roku liczba zgonów z powodu COVID-19 dzieci w wieku 5–11 lat była większa, niż roczna liczba zgonów z powodu takich chorób jak sepsa meningokokowa, ospa lub zakażenie rotawirusowe w okresie przed powszechnymi szczepieniami przeciwko tym chorobom. Szczepiąc przeciwko meningokokom chronimy dziecko przed śmiertelną chorobą, która występuje bardzo rzadko. Szczepiąc przeciwko COVID-19, chronimy dziecko przed chorobą, która jest bardzo częsta, a czasem, nawet w przypadku dzieci, bywa śmiertelna. Powszechne szczepienie dzieci może zatem zapobiec tym tragicznym w skutkach zachorowaniom o ciężkim przebiegu, które niestety się zdarzają.

Do obaw ludzi trzeba podchodzić z dużą empatią, a nie patriarchalnym podejściem nakazowym, bo to raczej wywołuje efekt odwrotny do zamierzonego. Jak więc próbowałaby pani przekonać rodzica małego dziecka, który po prostu, co naturalne, boi się podać nową szczepionkę swojemu dziecku?

Użyłabym argumentu o tym, że dzieci zaszczepionych na całym świecie gwałtownie przybywa i, w zdecydowanej większości przypadków, nic złego się nie wydarza. CDC opublikowało niedawno raport dotyczący bezpieczeństwa szczepienia dzieci w wieku 5–11 lat na podstawie 8,7 mln podanych dawek szczepionki – w Stanach Zjednoczonych już 4,9 mln dzieci w tym wieku zaszczepiono dwiema dawkami. Ten raport jest bardzo uspokajający (p. Jakie zdarzenia niepożądane obserwowano u dzieci szczepionych przeciwko COVID-19? – przyp. red.). Profil zgłoszonych dotychczas działań niepożądanych pokrywa się w zasadzie z obserwacjami opisanymi w pierwszym badaniu dotyczącym bezpieczeństwa i skuteczności szczepienia (p. Skuteczność kliniczna i bezpieczeństwo szczepionki BNT162b2 (Comirnaty) u dzieci w wieku 5–11 lat – przyp. red.), co do którego rodzice mogli mieć zarzut, że było przeprowadzone na bardzo małej próbie (p. Jakie wnioski płyną z badania klinicznego szczepionki Comirnaty przeprowadzonego u dzieci w wieku 5-11 lat? – przyp. red.). Nie oznacza to oczywiście, że nie ma żadnych działań niepożądanych, ale one się zdarzają rzadko i najczęściej, tzn. w ponad 95%, mają charakter łagodny. Do nielicznych działań, nazywanych ciężkimi, należą takie jak gorączka, wymioty, zwiększone stężenie troponin.

A co z zapaleniem mięśnia sercowego?

Tego też obawiają się niektórzy rodzice, to prawda. Przypomnę, że latem, gdy rozpoczęto masowe szczepienia nastolatków, okazało się, że w grupie chłopców i młodych mężczyzn w wieku 12–29 lat zdarzały się – najczęściej po drugiej dawce szczepionek mRNA – przypadki zapalenia mięśnia sercowego. W tej chwili wiemy już, że nadal ryzyko takiego zdarzenia jest bardzo małe. W związku z tym w Stanach Zjednoczonych dzieci w wieku 5–11 lat również są uważnie obserwowane pod kątem tego zdarzenia niepożądanego. Na 8,7 miliona podanych dawek zgłoszono 12 przypadków potwierdzonego zapalenia mięśnia sercowego. Ośmioro z tych dzieci już wyzdrowiało całkowicie, a czworo jest w trakcie zdrowienia. To bardzo mało. Na podstawie tych liczb można ostrożnie szacować, że ryzyko wystąpienia zapalenia mięśnia sercowego po szczepieniu w grupie dzieci w wieku 5–11 lat jest mniejsze, niż 1 na 300 000. Przypomnę, że po zakażeniu koronawirusem może się rozwinąć ciężkie powikłanie tzw. PIMS (pediatryczny wieloukładowy zespół zapalny związany z zakażeniem SARS-CoV-2; inaczej wieloukładowy zespół zapalny dzieci [MIS-C] – przyp. red.). Szacuje się, że ryzyko jego wystąpienia wynosi 1 na 3000 (p. także: Szczepienie przeciwko COVID-19 a ochrona przed MIS-C – przyp. red.). Jeden z moich znajomych lekarzy, który też miał wątpliwości w sprawie szczepienia dzieci, skontaktował się ze mną i zapytał, co mówi matematyka. Myślę, że w tej kwestii warto kierować się matematyką i liczbami. Te liczby przemawiają na korzyść szczepienia.

Rozmawiał Tomasz Więcławski (PAP).

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań